sobota, 28 marca 2015

7 ♥

Czas, kiedy chłopacy byli na meczu spędziłam na leżeniu na kanapie i dennym oglądaniu seriali. Wiedziałam, że oni dzisiaj wrócą. Nie miałam tylko pewności czy Muzaj będzie miał w sobie tyle perfidności, że bywanie ze mną pod jednym dachem nie sprawiałoby mu żadnego problemu. Usłyszałam dźwięk silnika pod domem. Chowając się za firanką zobaczyłam, że jednak przyjechał. A więc nie ma sumienia, tak? Wiedząc, że drzwi są otwarte pobiegłam na górę do swojego pokoju.
-Julka, jesteśmy!- usłyszałam krzyk Kacpra z dołu, czyli zaczęło się.
-Jestem u siebie- powiedziałam smutnym głosem. Inaczej nie umiałam, no!
Podwójne kroki i kompletna cisza. Piechocka, wiesz z czym się teraz zmierzysz?
-Julka, pogadajmy i wyjaśnijmy to proszę- w framudze drzwi stanął Maciek.
-Wyjdź!- krzyknęłam ze łzami w oczach

-A właśnie, że porozmawiacie, bo musicie i ja Wam w tym pomogę- jak Filip z Konopi w moim pokoju znalazł się Kacper, wepchnął Muzaja do środka i zamknął moje drzwi na klucz. Nieźle to sobie wymyślił. 
-Ja idę do Wronki, będziecie tam siedzec, aż się nie pogodzicie, a co do jedzenia Julka masz zapasy słodyczy pod komodą- usłyszeliśmy
-Czekam na wyjaśnienia- sztucznie się uśmiechnęłam, byłam ciekawa co ma mi do powiedzenia. Była? Fanka? A może po prostu dziewczyna, którą zdradził?
-Tak byłem z Patrycją, jeszcze kiedy mieszkałem we Wrocławiu, byliśmy ze sobą już pół roku, no i dostałem ofertę od Skry, tylko głupi by ją odrzucił, no, ale kiedy ona dowiedziała się, że wyjeżdżam, zrobiła mi awanturę, powiedziała, że nigdzie ze mną nie wyjedzie, więc uznałem, że miłośc jest najważniejsza i pierwszą propozycję Skry odrzuciłem, specjalnie dla niej, zostawiłem swoje marzenia, tylko dla niej i po odrzuceniu tego kontraktu, zaczęło się- tu jego głos się zawiesił- Nie spędzaliśmy ze sobą już w ogóle czasu, uznałem to, za lekki kryzys, a kiedy ja wspomniałem jej, że dla niej odstawiłem swoje marzenia, ona zrobiła mi awanturę, że uważam, że to ja jestem najważniejszy i te rzeczy, powiedziała, że to koniec, a ja uważałem siebie za totalnego głupka, później okazało się, że zdradzała mnie z jakimś biznesmenem, odpuściłem sobie taką ofertę dla takiej idiotki, skontaktowałem się ze Skrą, spytałem czy propozycja jest jeszcze ważna, na szczęście była, nic nie myśląc przeprowadziłem się tutaj i poznałem Ciebie, nie żałuję niczego, no chyba, że tego lizania z tą sąsiadką, Julka, chcę, żebyśmy stworzyli coś poważnego, zależy mi na tobie i teraz powinienem podziękowac Kacprowi, bo gdyby nie on, do tej rozmowy nie doszłoby przez następny miesiąc- uśmiechnął się z nadzieją w oczach, no i co złego wyrządziłabym nie wybaczając mu? Popatrzyłam mu głęboko w oczy
i uśmiechnęłam się. Moje usta znalazły się na jego w tej samej sekundzie. Było tak idealnie. Chciałam, żeby on trwał wiecznie.
Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. Były chłodne, ale zarazem słodkie. Kiedy oddaliliśmy swoje wargi, jednak wciąż będąc blisko siebie wyszeptałam mu do ucha "kocham Cię". Teraz, to wszystko- byłam niezmiernie szczęśliwa. To wszystko oblało się tak szczerym uczuciem, takim, którym nigdy sobie nawet nie wyobrażałam. Pełna emocji położyłam głowę na jego ramieniu. Czyli co? Jak już tak wszystko się ułożyło będzie tylko piękniej?
-Wiesz co, uważam, że na miejscu będzie podziękowanie Kacprowi, w końcu dzięki niemu się znowu pogodziliśmy- powiedziałam "odrywając się" od chłopaka.
-Kierunek dom Endrju?- spytał na co ja odpowiedziałam mu kiwnięciem głowy.
Przebrałam się i trzymając się za rękę ruszyliśmy z siatkarzem do Wroniastego. Zastanawiałam się tylko jak nasz związek przyjmie tata. W końcu media i te sprawy nie za miło przyjęłyby sprawę, że nowy nabytek Skry jest w związku z córką prezesa. No, ale na razie nie przejmowałam się tym i cieszyłam się z tego co jest, bo tak trzeba, prawda? Do domu Wrony szliśmy w wolnym tempie, co chwilę zatrzymując się, więc w domu siatkarza znaleźliśmy się dopiero po dwóch godzinach. Oczywiście w drzwiach wyściskał nas mój brat, wykrzykując jaki to on jest genialny. Okazało się, że chłopaki urządzili sobie małą imprezkę, a ja byłam tam jedyną przedstawicielką płci żeńskiej. Urządziłam nawet małą kłótnię, ale niestety miałam poparcie tylko w Muzaju. Sprawiedliwości na tym świecie brak proszę państwa! Chłopaki rozważali nawet grę w butelkę na fanty, ale kategorycznie im odmówiłam, a zarazem odradziłam tego pomysłu. Kiedy już trochę napoju chmielowego wpłynęło im do głów, wyszłam na balkon z zamiarem przewietrzenia się. Poczułam, jak ktoś narzuca mi na ramię gruby koc i opatula mnie swoimi długimi rękami, przy okazji całując mój policzek. Dobre zagranie panie Muzaj! 
-Weź, bo jedzie od Ciebie piwem no- zachichotałam nadal wpatrując się w nocny krajobraz Bełchatowa.
-I tu Cię mam panno Piechocka!- uśmiechnął się cwaniacko- Nie piłem dzisiaj nic, nawet kropelki- powiedział pełen dumy
-A czemuż to?- zdziwiłam się
-Ktoś musi pomóc Ci doprowadzic do domu Twojego brata, bo nieźle dzisiaj zabalował, podobno świętuje swój geniusz i nasz związek- zaśmiał się
-No, klękajcie narody, nie wierzę, Muzaj się o mnie martwi- zatrzepotałam teatralnie rzęsami- To jak zbieramy się, jestem trochę zmęczona dzisiejszym dniem, a właściwie to już wczorajszym- zapytałam, na co siatkarz twierdząco kiwnął mi głową. Ten dzień polepszył mi jeszcze wyznający zauroczenie starszej sąsiadce Kacper. Zdecydowanie nie mieliśmy głowy do picia, no ale cóż to rodzinne, nie prawda? Pięknie rozpoczęty dzień i tak samo zakończony. Miejmy nadzieję, że nic, ani nikt nie przerwie nam tych cudownych chwil razem.

W końcu jesteś szczęśliwa mała! Nie zapominaj, że to wszystko dzięki najlepszemu libero na świecie, jakim jest Twój brat, może pora, żebyś pomogła mu w poszukiwaniach dziewczyny? Bo na razie pozostał na etapie kobiet w dośc podeszłym dla niego wieku.

_____________________________________________________________________________
Napisane na siłę i w ogóle sama nie wiem co tu jest...
Rozdział szczęśliwy, no ale Skra 0:3 Sovia :(
No cóż gratuluję chłopakom, a my walczymy o 3 miejsce! <3
       Tak słodko... no nie wierzę :3
Dobra, przepraszam po raz 4984498 za to coś co piszę.
Chociaż, Wy nie zawodzicie, dziękuję! <3

poniedziałek, 23 marca 2015

6 ♥

Zakluczyłam drzwi i głośno westchnęłam. Przede mną dwa dni zakuwania na egzaminy, które czekają mnie na studiach. Ubrałam się w swoją ulubioną białą bluzkę z długimi rękawami i zwykłe szare dresy. Oj tak, mimo tego, że uwielbiałam towarzystwo mojego brata, a teraz jeszcze Muzaja- przyznaje się nic nie odda tej ciszy, która panuje teraz w domu. Wzięłam kupkę papierów i usiadłam na wielkiej kanapie. Szczerze mówiąc miałam tak wielki humor, że miałam nawet ochotę na naukę. Nie uczyłam się zbyt długo, bo przerwał mi dźwięk dzwonka do drzwi. "Kogo tutaj niesie"- rzuciłam w myślach. Otworzyłam drzwi, stała przed nimi ładna, wysoka dziewczyna. Czyżby to nowa "znajoma" Kacpra? Macieja?
-Hej, dobrze trafiłam? Akacjowa 22? Tak w ogóle jestem Patrycja, a ty podobno Julka- szczerze się uśmiechnęła
-Tak, tak... może to głupio zabrzmi, ale co cię tutaj sprowadza?- również odpowiedziałam uśmiechem, miałam dzisiaj nawet dobry humor, tak na marginesie wiadomo chyba dlaczego, co nie?
-Ja do takiego wysokiego gościa, Muzaj nazwisko, podobno tutaj mieszka- powiedziała patrząc po raz kolejny na swój telefon, a miałam wrażenie, że się we mnie zagotowało. Denerwuję się? No, ale chyba mogę nie? Byliśmy chyba parą, co nie? Julka, a może to jego kuzynka, siostra coś? Ale to może byc jego dziewczyna... ups! 
-To dobrze trafiłaś, wejdź- pokazałam jej gestem ręki, żeby weszła do środka- Tylko troszkę źle trafiłaś z czasem, Maciek z moim bratem pojechali z godzinę temu do klubu-
-Tak to jest kiedy chcesz zrobic swojemu chłopakowi niespodziankę, kiedy jesteś przejazdem- tak, rozszarpałabym teraz tego nieszczęsnego siatkarzynę. Miałam do niego już takie zaufanie, a on co? Oszukał mnie. Przespał się ze mną, zaproponował związek, a co? Ma dziewczynę.Rzuciłam jej sztuczny uśmiech. Mam nadzieję, że nie zauważyła. Chętnie powiedziałabym jej teraz co stało się ostatniej nocy, ale to spieprzyło by tylko sytuację. Nie no Julka, nieźle się wkręciłaś. Teraz pozostało mi jak najszybsze wygonienie z domu pani Muzajowej i pojechanie na halę, gdzie chłopaki mają zbiórkę.
-Wiesz, za 15 minut zaczynam pracę, może podwiozę Cię na dworzec?- spytałam, pakując co popadnie do dużej skórzanej torby, z którą Patrycja myślała, że idę do pracy. Czym prędzej zakluczyłam dom i z udawaną miłą i wesołą miną pożegnałam dziewczynę. Nadal nie mogłam uwierzyc jakim pierdolonym kłamcą okazał się Maciek. W zawrotnym tempie znalazłam się pod halą. Pewnym siebie krokiem ruszyłam naprzód. Skąd się to u mnie znalazło? Sama nie wiem, chyba to zdenerwowanie tak na mnie działało. Los mnie chyba posłuchał, bo chłopaki jeszcze nie odjechali. Maciek stał z Kacprem i z kimś jeszcze.
-Hej- powiedziałam podchodząc do nich 
-O Julka! Poznaj Andrzeja, Andrzej Julka- uśmiechnęłam się podając mu rękę
-Maciek, możesz na stronę?- powiedziałam cicho, nie chciałam, żeby mój brat coś podejrzewał, tylko tego brakowałoby mi w tej cholernie dziwnej i trudnej sytuacji. Wspólnie weszliśmy do pewnego miejsca, wyglądał mniej więcej jak klatka schodowa, ale tutaj służył on chyba jako korytarz. Muzaj był jak na razie w świetnym humorze. Nie wiedział chyba co go czeka.
-Kiedy byś mi to powiedział?! No, kiedy zamierzałeś? Dlaczego ja byłam taka głupia i nie domyśliłam się od razu co? Wiem, teraz jak się przespałeś ze mną, będę udawała, że się nie znamy, tylko wiesz nigdy więcej mi niczego nie obiecuj, przynajmniej obędzie się od późniejszego tłumaczenia i wytykania sobie kto znów i dlaczego spieprzył, bądź szczęśliwy z tą swoją Patrycją, chcę, żebyś tylko wiedział, że coś do Ciebie czułam... i czuję- powiedziałam z drżącym głosem i wybiegłam z budynku. W dali usłyszałam tylko głośne wołania Kacpra i Muzaja w moją osobę. Nie zwróciłam na nie uwagi. Biegłam przed siebie. Kiedy byłam już w miarę bezpiecznej odległości od siedziby Skry usiadłam na ławce, wyjęłam chusteczki i popłakałam się. Zwyczajnie się popłakałam. Kurde, Piechocka! Gdzie się podział Twój silny charakter i teza, że nigdy nie będziesz płakała przez facetów? No gdzie ona jest? W lesie!?

_____________________________________________________________________________
JEZU MATULU
Jak ja Was wszystkie przepraszam! :(
Nie było mnie chyba z miesiąc na żadnym z blogów :(
Ale wy? <3
Najlepsze na świecie, prawie 6 tys wyświetleń!
KOCHU! <3
A tymczasem Muzaj okazał się...
no....
Komentarz pozostawiam Wam <3

sobota, 28 lutego 2015

5 ♥

Obudził mnie dźwięk dobijania się do drzwi, no tak ktoś próbował wejść do domu. Mimo, że okno było zamknięte było mi bardzo zimno. Jesteś naga idiotko. Poczułam wielką dłoń na moim jak się okazało nagim ciele. Obróciłam się lekko, żeby zobaczyć mojego "towarzysza". Kurwa mać, to Muzaj! Pamiętam, że wczoraj wróciliśmy do domu i wyznaliśmy sobie co czujemy. No, ale teraz wychodzi na to, że przespaliśmy się.Ktoś nadal dobijał się do drzwi. Narzuciłam szybko na siebie koszulę chłopaka i zeszłam po cichu na dół, żeby zobaczyć kto tak uparcie dobija się do drzwi. Spojrzałam przez wizjer. No, nie wierzę- Kacper. Jak najszybciej się dało pobiegłam na górę i obudziłam siatkarza, ten jeszcze dość zaspanym głosem spytał o co chodzi. Z jednej strony miałam ochotę go zabić, a z drugiej pocałować. Co się ze mną dzieje?
-Kacper przyszedł, ubieraj się, chodź na dół i udawaj jakby nic się nie stało-wysyczałam i zbiegłam szybko do kuchni przy okazji zbierając nasze porzucane po całym salonie ubrania. Rzuciłam je w kąt. Usłyszałam, że ktoś nie dobijał już się do drzwi, powiedział tylko "Pierdolę, pewnie jeszcze śpią" i zszedł po schodach. Odetchnęłam z ulgą. Po chwili zobaczyłam opierającego się o ścianę siatkarza, który chyba dobrze jeszcze nie wiedział co się dzieje. Cały czas bacznie mi się przyglądał. Patrzyliśmy na siebie i co raz bardziej do mojej głowy przychodziły tezy, że wcale nie żałowałam tej nocy z Muzajem.  Nikt nie miał tyle odwagi żeby powiedziec cokolwiek. 
-Spieprzyliśmy początek znajomości prawda?- w końcu udało mi się odezwac, ale niestety nie dostałam odpowiedzi od siatkarza. Czyli on też żałuję. No, a na co liczyłaś?
-Dlaczego? Może to głupio zabrzmi, ale niczego nie żałuję i tak pamiętam wszystko od lizania się z tą sąsiadeczką po naszą przygodę w sypialni- uśmiechnął się, uśmiechnęłam się. I podeszłam do niego bliżej. Ten złapał mnie za ręce i przyciągnął do siebie. Przytuliliśmy się. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Ale jakieś dziwne siły mnie do niego przyciągały. Po raz kolejny nie wiedziałam co się ze mną dzieję, powtarzam się? Przepraszam, no ale inaczej nie umiem. No, ale co ja zrobię w takiej sytuacji? Nie będę się nad sobą użalała. Uważam, że użalanie się nad sobą jest całkowicie obrzydliwe i niekonstruktywne. 
-Czyli co teraz zrobimy?- spytałam lekko drżącym głosem, przyznaje- jeszcze nigdy nie byłam w tak trudnej, a zarazem dziwnej sytuacji.
-Zależy czy ta noc dla Ciebie coś znaczyła- po raz kolejny tak słodko się uśmiechnął
-No tak, ale cholera... znamy się 3 dni to nie za szybko?- zakłopotałam się 
-Daję Ci czas, ile tylko chcesz- wyszczerzył się- Chodź lepiej posprzątajmy, bo zaraz wparuje Kacper, za dwie godziny mamy trening- pociągnął mnie za rękę na górę. Z grubsza posprzątaliśmy. Cały czas zastanawiało mnie to jak teraz będzie. 
-Udajemy, że nic się nie stało prawda?- uśmiechnęłam się
-No, podobno tak chcesz prawda?- również odpowiedział mi uśmiechem
Nagle usłyszeliśmy dźwięk dzwonka. No tak, Kacper powrócił zaświatów. 
-No to zaczynajmy- zachichotałam 
Najpierw to ja zeszłam na dół otworzyłam bratu. Ten zresztą tak samo jak my jeszcze "wczorajszy".
-W końcu sobie wstaliście, poleciałem do Wrony, ale tego też nie było więc leciałem na darmo 3 km, a wy co? Wy sobie tak normalnie spaliście! Spadajcie na drzewo idę pod prysznic- marudził, a ja szczerze się uśmiechnęłam. Byłam szczęśliwa. Co się ze mną działo? Nie wiem, ale przyznam. Zajebiste uczucie. Aż nie chce mi się przypominac o materiałach, których muszę się nauczyc na studia. No cóż, żyję nie umieram, przetrwam, prawda? Weszłam do kuchni i w miarach rekompensaty zrobiłam chłopakom kanapki, bo to przecież oni muszą jechac 6 godzin autobusem i jeszcze później rozegrac dobry mecz.
Wzięłam puszkę z pepsi z lodówki, słomkę z szafki. Tak piję picie z puszki ze słomką. Tak to całkiem normalnie. Moją "popijawę" przerwali wchodzący do kuchni Kacper i Maciek- obydwaj bez koszulek. Mimo tego, że do widoku gołej klaty Kacpra przyzwyczaiłam się, to Maciek robił wielką różnicę. Z pełną walką odrywałam wzrok od jego torsu. A oni? Patrzyli na mnie jak na kosmitkę. No tak- włosy potargane, makijaż jeszcze ze wczoraj, ubrana w koszulę Muzaja (o dziwo Kacper się jeszcze chyba nie skapnął) i moje różowe majtki z kultową serialową krową. Wyglądam całkiem normalnie. Wysłuchałam jeszcze przemowy Macieja na temat tego, że mam super moce prosto z kosmosu, bo na 100% tylko ufo pije picie z puszki słomką, a później pożegnałam chłopaków i życzyłam udanego meczu, w duchu żałując, że spędzę te dwa dni bez tych wariatów.

W pewnym sensie przywiązałaś się do nich prawda? Pomyśl co masz powiedziec Muzajowi, wasz "związek" i te sprawy, kumasz nie?

_____________________________________________________________________________
Jesteście kochane!
Tyle komentarzy no <3
Tymczasem dzisiaj Skra wygrała z Zaksą!
Awansowaliśmy do półfinałów! <3
Do następnego!
Aloha.

sobota, 21 lutego 2015

4 ♥

-Właśnie w tym momencie przeszliśmy do historii- zachichotałam 
-Nie śmiej się, co ja takiego zrobiłem, że mnie wywali z tej imprezy?- spytał Kacper- To wy nabroiliście i to nieźle- marudził
-Kochany braciszku, jeśli tak bardzo masz ochotę jeszcze zabalować, to ulicę dalej jest klub, miłej zabawy- uśmiechnęłam się. Równie dobrze mogłaś powiedzieć "Hej Kacper, słuchaj, jestem pijana i chcę bezmyślnie uwieść gościa, którego znam kilka dni. Co z tego, że rano nie będę nic pamiętała? A no i mógłbyś się wyemigrować z domu na noc. Dziękuje." Wiedziałam jedno. Wpadłam już w okres, kiedy alkohol totalnie zawładnął moją głową i rozumem. Zawładnął tak bardzo, że z chęcią wyznałabym teraz Muzajowi choć w części co do niego czuję. 
-Skuszę się chyba na Twoją propozycję, tylko mówię Wam głośno, pamiętajcie nie zróbcie czegoś, czego będziecie później żałować- powiedział, na co ja z Maćkiem posłaliśmy sobie zdziwione spojrzenia. Nie udawajcie idiotów, chyba wiecie, że dzieci nie przynosi bocian. No co!? Nim się obejrzeliśmy on poszedł, a my przekręcaliśmy już kluczyk w drzwiach. Siatkarz wszedł do salonu, usiadł na kanapie i popatrzył na mnie, jakby czekał na jakieś wyjaśnienia. Idiotko, on czeka na wyjaśnienia. Obmacywałaś się z nim ze względu na ładną pogodę? No właśnie.
-Julka, czy ty coś do mnie czujesz?- spytał tym swoim seksownym głosem
-Nie, po prostu Kowalska jest moim wrogiem numer jeden, musiałam coś zrobić- skłamałam. Julka do cholery! Weź się w garść i powiedz mu to.
-Maciek poczekaj- krzyknęłam, bo ten był już na schodach- Tak, czuję coś do Ciebie... i mam ochotę rozszarpać wszystkie dziewczyny w Twoim otoczeniu na drobne kawałeczki. Cholera, wiem zazdrość porosła całą mnie, ale mam ochotę mieć Ciebie na wyłączność, rozumiesz? Nie chcę nikogo innego w Twoim otoczeniu niż ja. Mam głęboko w dupie, że to egoizm, mam w dupie wszystko, chce mieć Cię tylko dla siebie, rozumiesz? Ja chyba się w Tobie zakochałam- popatrzyłam prosto w jego oczy, w których zobaczyłam osłupienie. 
-Przepraszam, tylko się wygłupiłam, pójdę już- pędem zmierzałam w stronę schodów, ale poczułam na swoich biodrach kogoś dłonie, jego dłonie. 
-Czujemy chyba coś podobnego- szepnął mi do ucha, po czym poczułam jego oddech na mojej szyi. Matko jak on na mnie działa. Odwróciłam się, żeby zobaczyć znowu tą jego piękną twarz. Piechocka, pamiętasz, że jesteś pijana? Chyba nie. Moje ręce zwędrowały z jego ramion na umięśniony brzuch. Poczułam motylki w brzuchu. Poczułam na sobie tylko wzrok siatkarza. Szczerze mówiąc nie wiedziałam co robiłam, lub co chcę zrobić. Oswoiłam się z myślą, że nasz związek nie ma szans, a to będzie zwykła odskocznia od codzienności. W końcu i tak rano nie będę nic pamiętała, prawda? Jezu, nie wiem jak można być tak głupim. A no tak, ród Piechockich jeśli może to umie. Żebyś tylko nie wypominała sobie słów "Mądry Polak po szkodzie". Już i tak te słowa są zbyt dobrym chwytem marketingowym. Oszczędź sobie. Chyba, że nie umiesz.
Jego ręce w końcu złapały mnie za uda i zaniosły do sypialni. Mój oddech przyśpieszał, a serce biło to coraz mocniej. Oderwałam się na chwilę od jego ust, ale tylko po to, by spojrzeć mu w oczy, a później jak najszybciej się tylko da ściągnąć jego koszulę. Co nie było dość łatwym zadaniem. Trudność sprawiły mi guziczki, które jak na złość nie chciały się odpiąć. Złośliwość rzeczy martwych, istnieje takie coś, nieprawdaż? Już po chwili z impetem rzucił mnie na łóżko. Chciałam dotknąć każdego kawałku jego ciała. Niestety, uniemożliwił mi to. Trzymał moje nadgarstki nad głową, więc nie miałam zbyt dużo do gadania. Jego usta wędrowały po moim ciele powodując gęsią skórkę. Nim się obejrzałam pozbył się moich spodni i teraz pozostało mi leżeć w samej bieliźnie. Później było już tylko było słychać nasze ciche jęki i czasem krzyki. 

I jak? Teraz ma być jak w tej każdej bajce tak? Młoda, wszystko zależy od Ciebie. Co ja gadam. Licz na los, może choć raz się posłucha.
__________________________________________________
Przepraszam, przepraszam! 
Za to coś u góry i za to, że mnie tutaj nie było.
Ostatnie trzy dni spędziłam w Wawie, pisząc między innymi
tam test ogólnopolski z historii, plus zwiedzałam.
Byłam w sali, gdzie siatkarze odebrali swoje ordery, taka szczęściara!
Juhu! A co do rozdziału... sama nie wiem co ja tu robię ;(
Może coś z tego wyjdzie.
Za to ty nie zawodzicie! <3 16 komentarzy!
Dziękuje ♥'
Naivy.

piątek, 6 lutego 2015

3 ♥

Kiedy Natalia skończyła wymienianie swojego DNA z Maćkiem popatrzyła z cwaniackim uśmiechem na mnie. Ogółem to się nie denerwuję, ale przy takiej larwie jak ona po prostu się nie da. Chociaż, to śmieszne, jak bardzo mogę być zazdrosna o kogoś, kogo nie znam nawet tydzień. Zastanawiałam się co zrobić. Widziałam Kacpra, który chyba tak samo jak ja nie był zainteresowany imprezą. Popatrzyłam na niego pytająco. 
-Dobrze się bawisz?- zachichotał, na co ja odpowiedziałam mu wrogim spojrzeniem. Zobaczył chyba łzy w moich oczach. 
-Co jest?- spytał, czyli zauważył. Nieźle. Poszłam z nim na górę. Cała ta Natala nie miała za grosz wstydu. Zapraszając na imprezę mogłaby chociaż posprzątać w domu. Myślała, że nikt nie zajrzy na górę? Zresztą, co można się spodziewać po kimś takim jak ona? Nic, kompletnie.
-Powiesz w końcu co się stało?- zapytał 
-Nic- rzuciłam, jego spojrzenie mówiło mi tylko, że Kacper mi nie wierzy- Muzaj- odetchnęłam
-Jezu, Julka- powiedział przytulając mnie- Zakochałaś się?- zadał mi proste pytanie, a ja nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Bolał mnie fakt, że tańczył z inną? To chyba zazdrość. A zazdrosnym jest się tylko wtedy, kiedy kogoś się kocha. Piechocka, szkoda, że dopiero teraz zrobiłaś się taka mądra, brawo! I co mu powiedzieć? No, co mam mu powiedzieć? Cholera wie.
-Nie wiem, ale on tańczy z tą suką, jak ja na to patrzę to rozrywa mnie w środku, a najchętniej rozerwałabym ją- powiedziałam w kacprowe ramię
-Idź, pokaż co umieją Piechoccy, tylko jej nie pobij- uśmiechnął sie
To jak? Wybuchu zazdrości nie zrobię, jeszcze bardziej się upokorzę. To może by tak taniec z Maćkiem? Zeszłam zwartym i pewnym krokiem na dół. Cholera. Piechocka, musisz wziąć się do roboty, bo jak na razie to Natala spoczywa na kolanach siatkarza o mało nie gwałcąc go wzrokiem. Musisz być odważna i pewna siebie. Alkohol! No tak, po wypiciu wysokoprocentowego trunku zachowuję się inaczej niż zwykle. To znaczy jak? Kiedy jestem smutna staje się weselsza, kiedy staję się nieśmiała jestem pewniejsza siebie. Robię to, czego nie zrobiłabym na trzeźwo, czy to dobre? Szczerze mówiąc to nie wiem. Wódka była dla mnie sposobem na dobry humor, każdy musi być szczęśliwy, nie prawda? Tak, to chyba było tak. Julka, idioto! Masz być szczęśliwa dzięki nie alkoholowi, a dzięki niemu. To zbyt trudne do zapamiętania, rozumiem.
Jak na razie zawsze się sprawdzało. No prawie, ale nie wspominajmy już o tym. 
Zobaczyłam, ze na blacie w kuchni stoi jeszcze jedna nie otwarta wódka, popatrzyłam na nią i zadałam sobie pytanie "czy warto". Nie zastanawiałam się długo. 
Wzięłam kilka, może wypiłam 1/3 zawartości. No, tak to teraz powinno być tylko lepiej. Bierzemy się do roboty. Weszłam do salonu. Co mnie zdziwiło, ale i ucieszyło. Cała ta Natalia Kowalska gdzieś się ulotniła. Plan czas zacząć. Podeszłam do Muzaja, który na tą sytuację siedział teraz sam na kanapie. Popatrzyłam na niego pytająco, chyba wiedział o co mi chodzi, wstał i powolnym krokiem zbliżał się do mnie, aż w końcu zaczęliśmy tańczyć. Tańczyliśmy w rytm muzyki, powoli co raz bliżej siebie. W pewnym momencie byliśmy już tak blisko, że stykaliśmy się własnymi ciałami. Jego ręce wędrowały wszędzie- po mojej szyi, ramionach, plecach, a nawet dupie- a ja na to pozwalałam, bezwarunkowo. Wręcz przeciwnie, bardzo mnie to kręciło. Byłam pewna, że to ta wódka pomieszała mi moje zmysły. Musnął delikatnie moje usta swoimi, nie zaprzeczyłam. Pogłębiłam pocałunek. Nasze pocałunki stawały się co raz bardziej zachłanne. Wiedziałam, że zaraz tą piękną chwile przerwie wbiegając w swoich 25 centymetrowych szpilkach Kowalska. Nie chciałam, żeby przerwała mi tą chwilę. Miałam wrażenie, że muzyka ucichła, a wszyscy patrzą się właśnie na nas. Wiem, że chciałaś, żeby w tym gronie ludzi była Natalia. No, to uszczęśliwię Cię- była, na dodatek patrzyła na Was z tą samą zazdrością w
oczach, z którą ty przyglądałaś się im wcześniej. Jak się czujesz? Musiał, ktoś musiał przerwać tą cholernie cudowną chwilę. Kto to mógł być? No oczywiście, że nasza ukochana pani gospodarz imprezy. I przy okazji całego tego miłosnego zamieszania.
-Marcin!- krzyknęła swoim piskliwym głosem, zaraz, zaraz Marcin?!
-Jaki Marcin?- spytałam ze zdziwieniem, kiedy się od siebie "oderwaliśmy", dopiero. 
-Ten, z którym się przed chwilą lizałaś!- zdecydowanie wolę dźwięk przejechania palcem po tablicy, niż ten jej głosik. Jest straszny. Cholera.Ona nawet nie wie jak nazywa się Muzaj, boże, tragedia. Popatrzyłam na siatkarza i przybiłam sławnego facepalma. Nie wiedziałam, że można być tak głupim. Po minie siatkarza wywnioskowałam, że chyba żałował pocałunku z "jego nową sąsiadką", a co do tego- ta mina oznaczała Twoje zwycięstwo! 
-Mam Was dość! Macie wyjść!- powiedziała patrząc po kolei na mnie, Kacpra i Muzaja. 
No nieładnie. Rozwaliliśmy pani idealnej imprezę. 

Rozwaliliście imprezę przez zazdrość innej kobiety, nadal nie rozumiesz co to oznacza? Całowałaś się z Muzajem, to może być znak!

_________________________________________________________________________
W końcu coś napisałam.
Dziękuje, dziękuje, dziękuje za 13 komentarzy! ♥
Jesteście najlepsze ever ♥
To jak teraz będzie kolorowo?
Chyba nie.
Tymczasem MAMY LIDERA, BEŁCHATÓW MAMY LIDERA ♥
Do następnego!
xoxo.






sobota, 31 stycznia 2015

2 ♥

Nadal nie mogłam uwierzyć, że po zaledwie 3 godzinach Muzaj mógłby mi się spodobać. Nie wierzyłam w takie coś jak miłość od pierwszego wejrzenia. To było dla mnie coś z serii "Jak zakochać się w nim nie znając jego charakteru, a przez wygląd? Ale jak? Podobno on się nie liczy. Maciek też nie jest bez winy, nie przytula się człowieka bez powodu, a co dopiero całuje. Kiedy pojechali na trening mogłam spokojnie zająć się sobą i swoimi myślami. Z jednej strony cieszyłam się, że ktoś taki jak siatkarz pojawił się w moim życiu, ale z drugiej, najchętniej ukatrupiłabym go za to, że właśnie myśli o nim zakłócają mi mój plan dnia. Kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi szybko pobiegłam do łazienki, chłopaki nie mogliby zobaczyć mnie w takim stanie. 
-Julka, gdzie jesteś?- usłyszałam z dołu
-W łazience, już schodzę!- powiedziałam rozbawionym głosem, udało mi się. Uczesałam włosy i poprawiłam makijaż, mam nadzieję, że niczego nie dostrzegą.
-Dzisiaj, 19, dom Natalii, impreza?- spytał z tym swoim firmowym uśmiechem Piechocki
Natalia, nasza sąsiadka, istna zołza. No, ale nie chciałam zrobić przykrości chłopakom. 
Ta, jasne. Chciałaś po prostu mieć cały czas przy sobie Muzaja, wiedziałaś jak sąsiadka traktuje chłopaków. Nie chciałaś, żeby się do niego zbliżyła. To było pewne. Czułaś coś do niego.
-Jasne, już 17, pójdę się już szykować- uśmiechnęłam się
-Kobiety...- westchnął Maciek 
-Słyszałam!- zachichotałam 
Postawiłam na jedną z moich odważniejszych sukienek. Chciałam wyglądać jak najlepiej. Dlaczego? Sprawa prosta, musiałam prezentować się lepiej niż Natalia. Moja podświadomość mówiła mi, że ona zainteresuje się dzisiaj Maćkiem. No, bo w końcu dlaczego zaprosiłaby nas na imprezę? Nigdy nie pałała sympatią do mnie i Kacpra. Pomalowałam się nieco mocniej. Sukienka wydawała Ci się na ten wieczór idealna. Z przodu dekolt układał mi się w niewielką literę V. Kiedy uznałam, że skończyłam spojrzałam na wyświetlacz telefonu- 18:47, kiedy to minęło? Obejrzałam się jeszcze dokładnie w lustrze. Wyglądałam cudownie. Od dawnego już czasu podobało mi się to jak wyglądam. 
-Gotowa?- usłyszałam krzyk Kacpra z góry
-Już schodzę- odpowiedziałam z uśmiechem, mój humor znacznie się poprawił. Nałożyłam czarne szpilki i zeszłam na dół, na mojej twarzy ciągle gościł uśmiech. Kiedy byłam na dole czułam na sobie wzrok chłopaków.
-Julka...- powiedział z otwartą buzią mój brat
-Pięknie wyglądasz...- dokończył Maciek, a Tobie od razu zrobiło się cieplej na sercu. 
Zamknęliśmy dom i weszliśmy na piętro wyżej. 
-Hej!- krzyknęła entuzjastycznie otwierając nam drzwi.
Atakujący od razu został "zaatakowany" przez moją sąsiadkę. Przetańczyli już dobre kilka piosenek, a ja byłam coraz bardziej zazdrosna. Piosenka się skończyła, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i wyznać Muzajowi co do niego czujesz. Odwróciłam głowę i wtedy zobaczyłam coś, co kompletnie mnie zaskoczyło? Załamało? Czy może zmotywowało do kolejnego działania. Tylko, że po mojej głowie chodziło pewne pytanie, otóż?
Tylko jak mam wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć, skoro ona wciska mu swój język do jego gardła?

Spokojnie młoda, wszystko się ułoży... chyba.

                   _________________________________________________________
 Witam!
Nowy rozdział tak szybko, ohhhoho!
Nie wiem czy to, oby nie za szybko na takie uczucia?
No trudno.
Do kolejnego! ♥
xoxo.

środa, 28 stycznia 2015

1 ♥

Usiadłam na kanapie, zbierając swoje książki i papiery w jedną kupkę. Mówiłam już kiedyś, że nie cierpię swojego roztrzepania? Chcąc chyba nawiązać jakiś bliższy kontakt Muzaj usiadł obok mnie, biorąc jedną z książek do ręki.
-Fight Club?-spytał oglądając okładkę- Nieźle ryje banie- zachichotał 
-Jesteś za małym chłopcem, żeby czytać takie książki- pokazałam jakże swój piękny język, nasze dobrze zaczynające się rozmowy przerwał Kacper, który szybciej niż mi się wydawało wrócił z zakupów. Dosiadł się do nas z bułką w ręce.
-No, chyba czas wytłumaczyć dlaczego Maciek stanie się naszym lokatorem- powiedział mój brat, na co ja gestem pokazałam, żeby skończył swoją myśl.
-Jest nowy w Skrze, miał już wykupione mieszkanie, ale gościu go oszukał, a że my mamy dwa puste pokoje tata poprosił, żebyśmy go przygarnęli- uśmiechnął się
-Kwestia tygodnia, dwóch- dodał Maciek 
-Jeśli Julka wcześniej Cię nie wyrzuci- zachichotał Piechocki- Ciężko ją zrozumieć, trudno z nią wytrzymać, jest zakręcona, nierozsądna i niedojrzała, ale jeśli z nią normalnie pogadasz to będzie dobrze- powiedział, a ja teatralnie wytarłam niewidzialną łzę. Nagle mister Piechocki dostał sms i poinformował nas, że umówił się ze znajomym.
-Znajoma ma na imię Ala?- zaśmiałam się przeglądając mu telefon
-Oddawaj!- rzucił się na mnie, na co my z Muzajem zwijaliśmy się ze śmiechu. Co raz bardziej odpowiadało mi jego towarzystwo.
-To jak mała rundka po Bełchatowie?- uśmiechnęłam się 
-Jasne- odpowiedział
Spacerowaliśmy pomalutku po całym mieście. Pokazałam siatkarzowi ważne miejsca w mieście. Nie mogłam oczywiście opuścić klubu i miejscowego sklepiku u pani Zosi. Kiedy przechodziliśmy obok kawiarni zauważyliśmy, że siedzi w środku Kacper, a zaraz po tym zaczął miziać się z jakąś dziewczyną, zgaduję, że to ta Ala.
-No i z czego się śmiejesz?-zapytałam rozbawiona
-Bo to jest śmieszne- otulił mnie swoim wielkim ciałem i pocałował, ej Muzaj! Zaraz, zaraz, dlaczego tak bez niczego całujemy się już dobre 20 sekund na środku chodnika?
-Dlaczego, my?!- spytałam kiedy się od siebie "oderwaliśmy"
-Młody się odwrócił- zachichotał
-Młody? To ile wielki pan ma lat?- spytałam
-21 droga pani- posłał jeden ze swoich najlepszych uśmiechów, co ja gadam. Każdy z jego uśmiechów był cudowny. Julka, czy on Ci się podoba? Podoba Ci się, cholernie. Krzyczała moja podświadomość. Czy możliwe było to, że zakochałam się w gościu, którego znam niecałą godzinę? Bez przesady. Tak jak oni cholernie mi się podobał, takie samo zdanie miałam o pocałunku. Chciałam, żeby pocałował mnie ponownie.
-Ziemia do Julki! Musimy wracać do domu, trener zabiłby mnie gdybym spóźnił się na pierwszy trening- kolejny raz ten firmowy uśmiech, Muzaj, bo ja oszaleje!
Kiedy doszli do domu zobaczyli, że na parkingu stoi auto Kacpra. Pan romantyk jest już w domu. Kiedy weszli do domu krzątał się już po kuchni- czy on przebywa w innych pomieszczeniach niż to?
-O, Muzaj jesteś, Falasca nie darował by Ci tego, gdybyś się spóźnił- oznajmił
-Jak było na "spotkaniu ze znajomym"?- spytałam z sarkazmem
-Byłem z Sebastianem, podobno chce się oświadczyć Natalii- skłamał, Kacperku nieładnie! Na szczęście mój brat odwrócił się, a w tym czasie ja z Maćkiem posłaliśmy sobie porozumiewawcze spojrzenia. Coraz bardziej uwielbiałam tego chłopaka. 

Młoda, wkrótce będziesz kochała go nad życie.

_________________________________________________________________________
Tak się ładnie postarałam i rozdział już jest ♥
Co jest między Muzajem a Piechocką?
A raczej co będzie?
Tymczasem polscy piłkarze ręczni w półfinale MŚ w Katarze! ♥
Idą w ślady naszych złotych siatkarzy! ♥
Trzymam kciuki, jak zresztą od początku ♥
Nareczka.